Czar ślubnej fotografii

Moda na plener

Dawniej zdjęcia ślubne wykonywano tylko w studio. Kilkanaście lat temu przyszła z zachodu moda na fotografie w plenerze. Cechuje je swobodniejsza kompozycja, możliwość uchwycenia ruchu, są bardziej żywe i dynamiczne. Poza tym można znakomicie wykorzystać efekty naturalnego światła. Nie bez znaczenia jest pora roku – wiosenna radość i spontaniczność lub jesienna melancholia.
– Do zdjęć plenerowych wybieram miejsca kameralne. Sesja wypada lepiej, gdy młodym nie przygląda się cała publiczność. Zamiast naturalnego otoczenia, można sfotografować się na tle architektury lub też dostosowuję się do życzenia młodej pary i udajemy się w jej ulubione miejsce – mówi fotograf, która od lat zajmuje się fotografią ślubną.

Czas mija niepostrzeżenie…

Sesja w studio trwa od jednej do dwóch godzin, lecz jak wspomina autorka zdjęć, nie czuje się tego czasu. Z drugiej strony napięty harmonogram w dniu ślubu nie pozwala na dłuższą wizytę u fotografa. Najczęściej para przyjeżdża tuż po ceremonii kościelnej, ale zdarzają się od tego wyjątki. Niektórzy wolą umówić się rano, inni na tydzień przed uroczystością, a nawet kilka dni po niej. – Gdy młodzi zjawiają się u mnie długo przed ślubem, czasem sprawdzam, czy na pewno do niego doszło – śmieje się rozmówczyni.

Pierwsza w życiu sesja

– Sesja fotograficzna z młodą parą to właściwie spotkanie intymne. Nowożeńcy wprowadzają mnie w najważniejszy dla siebie czas w życiu. Wspólnie wchodzimy w krąg radości, który staram się uchwycić na zdjęciach- mówi fotograf. Choć dla większości ludzi to jedyna profesjonalna sesja w życiu, podczas której trudno uniknąć stresu i zdenerwowania, to jednak większość par po przełamaniu pierwszych lodów zachowuje się naturalnie i swobodnie. – Dla mnie nawiązanie kontaktu jest w pracy najważniejsze. Na swoich zdjęciach próbuję wydobyć osobowość postaci, rysy szczególne. Do tego dobieram odpowiednie środki, takie jak otoczenie, oświetlenie, charakter zdjęć. Ale najważniejsi pozostają ludzie, którzy w dniu ślubu zawsze wyglądają pięknie.

Zachłyśnięcie kolorem

Zdjęcia kolorowe czy czarno białe? – Na tradycyjnych fotografiach bez koloru można operować światłocieniem, skoncentrować się na kompozycji, uniknąć chaosu jaki cechuje czasem barwne zdjęcia. Nadają się one świetnie do wystroju mieszkania. Ale współczesne zachłyśnięcie się kolorem jest zrozumiałe. Szczególnie w naturalnym otoczeniu bogata kolorystyka jest warta utrwalenia na fotografii. W głębi duszy powiedziałabym czarno-białe. Ale kolor dobrze sprawdza się w plenerze – stwierdza fotograf wyliczając zalety obu technik. – Jeśli para nie może się zdecydować, transponuję kolor na modną ostatnio sepię albo czarno-biały, więc można mieć pamiątkę ze ślubu w obu wersjach – dodaje.

Radosne przeżycie

Zarówno plener, jak i studio, fotografia kolorowa i czarno-biała to jedynie środki do celu – z wszystkiego można zrobić dzieło sztuki, pod warunkiem, że zostanie uchwycona wspaniała więź łącząca dwojga ludzi. Każda para jest niepowtarzalna, a zadaniem fotografa jest wydobycie z niej tego co wyjątkowe i szczególne. Trzeba obserwować młodych, ale przede wszystkim wyczuć klimat, jaki wnoszą ze sobą. Aby zdjęcia nie były martwe czy sztuczne, trzeba się cieszyć fotografowaniem, czerpać z tego radość. Nie jest to trudnym zadaniem, gdyż atmosfera szczęścia, jaka panuje wokół nowożeńców, udziela się całemu światu.

Back to top